niedziela, 24 grudnia 2017

Betlejemskiej szukam


Betlejemskiej szukam

szukam w życiu Betlejemskiej gwiazdy
w każdym zakamarku egzystencji
 niekonwencjonalnej
w każdym człowieku
jego emocjach

patrze na niebo zimowej aury
z nadzieją na śnieg dobrych odruchów
na nieskazitelne powroty
tych co zagubili szlak poufnej podróży

czekam na urodzajny świąteczny czas
na skrawek opłatka przy nadziei
na siano i dzieciątko co płacze z zimna

owszem podam mateńce pieluszki
podam białe poduszki i zapach lasu
wypełnionego po brzegi choinką
co spełnia marzenia tych co wierzą w cud./alboż/

wtorek, 12 grudnia 2017

zalepione puszki

zalepione puszki

latają pap-roki
nad inkubatorami


śpiewają obiboki
nad scenami


ziewają krawaty
takie psu braty liczą nutki
a tam on malutki


płacze i kopie nogami
potem śpi i śni
oblany pap-rokowymi kolorami
uśmiechem otwiera drzwi


maszerują puszki zalepione
ktoś uratował wątrobę ktoś śledzionę
jeden to urósł na dwa metry
a miał policzone centymetry

potyczki na słowa

a wystarczy tylko duszy odnowa/alboż/

odzież z moją grafiką ...koszulki tuniki spódniczki /albożyki/






moje grafiki na odzieży/albożyki/



pożar rozniecony

pożar rozniecony

stoi w pokoju lustro
ubrane w ramy złocone
a w nim odbicie
jego ciało roznegliżowane


tors kapie męskością
brzuch delikatnie ruchomy
wzrok grzeszny
bez dotyku
przystani spragniony


lustro stoi samotnie
a ona w komputerowym oknie
spuszczone oczy
dreszcz po plecach kroczy
woła z daleka że w marzeniach
czeka i nie ucieka


ech życie czasem okrutne
i pożar rozniecony
ona za morzem
a jego ciało rozpalone


trzeba poszukać łodzi niezakotwiczonej
i wysłać ciało po żonę


syreny na pewno wskażą drogę do latarni
tam dziewczę go napoi nakarmi /alboż/

czerń i biel

czerń i biel

czarny i biały
w galerii się spotkały

czarny nawet nie smutny
biały deczko szalony
postanowili się wcielić w role
męża i żony

ale kto ma kim zostać
tu zadano pytanie
biały czy czarny żoną ma być
czarny czy biały mężem

spór rozstrzygnięto w mig
ten biały i ten czarny
ani ten ani ten bo były to wstyd /alboż/

bim bam /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) bim, bam
autor: Alina Bożyk

taram taram
spotkał bim bam
poszli do cukierni
na pączki z budyniem
tam zakochali się przy
czerwonym winie
zalała ich serca
czerwień wylewna
on został królewiczem
ona wyglądała jak
pąsowa królewna
wrócili do domu razem
i zasnęli w łożu pod
świętym obrazem /alboż/

zimne stopy /Walls/

(IPOGS, Walls) zimne stopy
autor: Alina Bożyk


zimne stopy
życiowej wędrówki
doprowadzają mnie
na koniec komnaty
królowej zimy- a tam stokrotki /alboż/

niedziela, 10 grudnia 2017

Action rainin /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Action rainin
autor: Alina Bożyk


rainin nie raniony
Action nie akcyjny
stół koalicyjny
mównica z tyłu tablica

kreda bez gąbki
nauczyciel bez dziennika
i jak myślicie
co z tego wynika? /alboż/

jajecznica na cebulce /Walls/

(IPOGS, Walls) jajecznica na cebulce
autor: Alina Bożyk


jajecznica na cebulce
ciepła gorzka kawa
ja i on
mleko rozlane
oczy maślane /alboż/

sobota, 9 grudnia 2017

suknia cierniowa - dla tych co w bólu

suknia cierniowa - tym co w bólu

nie płacz dziecino
to tylko miłość unosi krzyż
anioł obciera pocałunkiem
brylanty stworzenia

cierpienie suknią cierniową
ból koszulą rozdartą
i ta pustka

drzwi zamknięte inaczej
przepustką do szczęścia
bez bólu/alboż/

okrutny świat /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) okrutny świat
autor: Alina Bożyk


świat okrutny
i obłudny
tak mawiają pesymiści
nie zawsze realiści
optymista chodzi swoimi drogami
czasem między nogami /alboż/

spacerowałeś /Walls/

(IPOGS, Walls) spacerowałeś
autor: Alina Bożyk


spacerowałeś
po mojej skórze
czułam twój oddech
potem uciekłeś
z lęku przed deszczem /alboż/

spojrzenia zetlałe

spojrzenia zetlałe

spojrzenia dwa a oczu
dwanaście
miesięcy tęsknoty za
kobietą wampem
niestety ona anielica
co dopiero przyleciała
z księżyca
wyuzdania i pełna seksapilu
tam ich było wielu


jeden wielbiciel jedna prawda
o brzydocie ale nie serca
lecz zagubionej cnocie
w kosmosie nieprzyzwoitości
jeden lubił krągłości inny
zwyczajne kości

ona umierała co noc
pusty był obok niej koc
była tylko chwila może dwie
i on wymalowany
w kobiecym umyśle
walczył o skrawek skóry
a tam zimno i marmury

pyta czy jest kropla ciepłego koniaku
nie ma- jest cień i zwyczajna ziemia
pod nią piekło nie ma tam sielanki
są niezaspokojone zachcianki
nie ma kobiety jest diablica
mówi na siebie anielica

wybacz proszę moją zuchwałość
wybacz moją słów nagość
jestem tam i tu przy tobie
nie ważne czy ku ozdobie
jestem i czuwam nad ogniskiem
i nad wodospadowym wtryskiem

potem tylko będzie potem
i ja pod starym zetlałym płotem/alboż/

spakowane walizki /Walls/

(IPOGS, Walls) raz spakowana walizka
autor: Alina Bożyk


raz spakowana walizka
wyrzucony klucz
zerwana kurtyna w teatrze
powodem
radości ponad - wymiarowej /alboż/

wokół pająki

wokół pająki

chciałabym kochać
ale pytam - po co
wszak te drzwi zamknięte
dla mojej czupryny
klucz zgubiłam celowo


wokół pająki i mrówki
wiem nie ma wymówki
jest tylko jedno życie


najlepiej iść tam gdzie cisza
tam nie ma bólu
jest śpiew duszy /alboż
/

folder do mojej wystawy abstrakcji pasteli olejnych w Bayreuth 03.03.2017 - Niemcy Bawaria







nikt nikogo

nikt nikogo
autor: Alina Bożyk


nikt nikogo
mroźny poranek
szronem przykryta ulica
zimny ganek
bez kożucha dziewica


oblodzone uczucia
szalonych opowieści
obłędu początki snucia
nikt nikogo nie pieści


ta szarość bez- śniegowa
zniewolona grudniem
to jakby kolejna odnowa
przywitana w południe


tylko słońce tak samo świeci
albo mocniej bo w Afryce
szukają blasku dzieci
a ja marzę o egzotyce


poczekam jeszcze parę miesięcy
na kolejną wypłatę
może uda się nie dożyć nędzy
lecz uda wyznaczyć datę.


data nie musi być okrągła
nie musi pachnieć konwalią
data niech będzie życiowo mądra
niech będzie wiosenną Bawarią /alboż
/

Wiszący uszami /Freestyle

(IPOGS, Freestyle) Widzący uszami
autor: Alina Bożyk


uszami wiszący
niechcący
potrącił usta
wtedy zaczęła się
niespodziewana rozpusta

uczciwy gwałcił oszusta
oszust przyciśnięty do muru
udawał człowieka z marmuru


marmur nie chciał być uszami
które wiszą i dyndają
raz na prawo raz na lewo

trudno było wypośrodkować ten
nietypowy zwis
a tym czasem wis a wis
nietoperze pokładały się do snu
zimowej pory


tylko jedna pani
co to kupowały pory


rozumiała roztargniony czas
wyrzeczeń i pokuty
miała łeb zakuty i jadła
suchy chleb dla konia
miała tradycyjnie sól w dłoniach


 nie klaskała
owacji się bała
po cichu się zaśmiała
a tylko dlatego
że tak chciała./alboż/

kobiety intuicyjne - pastel olejny - obecnie obrazy w Niemczech- sprzedane


ludzie odeszli /Walls/

(IPOGS, Walls) ludzie odeszli
autor: Alina Bożyk


ludzie odeszli
tam
gdzie nikt na nich nie czeka
a powroty tylko na pozór
są łatwe /alboż/

deszcz pieniędzy /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) deszcz pieniędzy
autor: Alina Bożyk


pieniądze i żądze
deszcz i parasole
obiad i kapusta
kieszeń nadal pusta

puste słowa
puste kieliszki
pustostan w domu

ludzie odeszli
tam gdzie nikt na nich nie czeka
a powroty są tylko na pozór łatwe /alboż/

ludzie w kapturach /Walls/

(IPOGS, Walls) ludzie w kapturach
autor: Alina Bożyk


ludzie w kapturach
zakryte oczy zakryte włosy
lub ich brak
to chyba z lęku
przed uczuciem /alboż/

Zakryte

Zakryte

Zakryte kalendarze
Długowieczności odnowionej
Obracają po cichu kartki


Kartki nie szeleszczą
Są zapisane
Są żółte
I nie znają końca narodzin
Przeznaczenia
Które nie śpi które czuwa

Gwiezdny pyl przyleci
Rozproszy energie
Na tych zakręconych
Na rolkę z papieru
Historii zapisanej inaczej
Bo od tylu bo z nienawiści


Kocham spokój
I zwyczajny gest
Lampionów rozpalonych
Miłością i braterstwem/alboż/

kapela dęta/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) kapela dęta
autor: Alina Bożyk


kapela dęta lekko wydęta
gra na rynku i głosi że idą święta
ekipa grajków deczko wydęta
i dmucha w swoje puzony

flety klarnety i piszczałki
grają do latającej buławy pałki
zaś talerze dudnią głuchą studnią
gra kapela dęta i ogłasza
że idą święta

werble bębny pały pałeczki walą o skórę
gruby bęben przechodzi torturę
ale jak nie grać dla wszystkich gości
co to na święta przynieśli pyszności./alboż/

poniedziałek, 6 listopada 2017

obserwatorzy - grafika


te same pospolite słowa /Walls/

(IPOGS, Walls) te same pospolite słowa
autor: Alina Bożyk


te same pospolite słowa
potem zamach
na biedne karpie i pstrągi
że zapytam :gdzie pokuta
i zadośćuczynienie /alboż/

całuny

całuny

tyle nieba przychylonego
mojej nadwrażliwości
piękno ciała
uszczęśliwia każdą sekundę
egzystencji


porozrzucane serca trzeba pozbierać
ubrać im wianki przynależności
wewnętrznie wyciszonej
i rozkochanej w każdym calu osobowości


jakże nie kochać deszczu i burzy
gdy całuny wizerunkami lśnią
i kochają to co najpiękniejsze
w drugim człowieku
pełnym prostolinijności/alboż/

naćpany strażak/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) naćpany strażak
autor: Alina Bożyk


strażak ochotniczy
i związek wiejski rolniczy
zebranie w gminie
mówią o uderzonej piorunem
dziewczynie


umarła biedaczka
psy wyją kruki kraczą
a strażak ćpał pił i się wykoleił
po chwili - przejechała lokomotywa
i mówiąc do chłopa ćpanie ćpaniem nazywa
-dymi z komina dymu chmura
pytam - gdzie ma zamieszkać natura?/alboż/

w kredensie słone paluszki /Walls/

(IPOGS, Walls) w kredensie słone paluszki
autor: Alina Bożyk


w kredensie słone paluszki
cukierki z jajek wydmuszki
w pokoju choinka z piernika
anioł na sznurku - a na stole
maca i zupa z gwoździa /alboż/

Przeźroczysty

Przeźroczysty

Jestem dzisiaj rozanielona
Może trochę uskrzydlona
Może
Zwyczajnie rozmodlona


Latam pod sufitem
Liczę pająki kinkietowe
Maluje na ścianie serce przebite
I pisze pędzlem tekst ukryty
Wielo – znaczeniowy


Marze o zwykłym spacerze
Bez demonstracji


To nieprawda że Anioł stoi w cieniu
On pilnuje nawet tego
Dziwnie zakręconego


On sznuruje mu buty
Wyciąga z kieszeni
Pulares rozpruty a w nim
Medalion z wizerunkiem


Tak – to on przeźroczysty
jest moim ziemskim ratunkiem /alboż/

zalodzony

zalodzony

zalodzony świat pagórków wyniosłych
i tafla zapełniona umuzykalnioną tratwą
cień zaciśnięty zmarzniętą pięścią
wyklucza innych z gry o ciepło


fortepian uruchomiony przez serca bicie
topi niejedna arktyczną krę i płynie
- płynie przez kolejne wytyczne
przez kolejne szczeliny wodnistej cieczy
wyciszonej preludium Arktycznego Oceanu/alboż/

poniedziałek, 11 września 2017

Action rainin/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Action rainin
autor: Alina Bożyk


rainin action
znowu nastał mokry bastion
znowu ktoś płacze i szlocha
- znowu krzywdzi przybrane dziecko kolejny ojczym
kolejna macocha /alboż/

wystarczy za sobą/Walls/

(IPOGS, Walls) nie wystarczy za sobą
autor: Alina Bożyk


nie wystarczy za sobą
zatrzasnąć drzwi
przeszłości
czy też - spalić listy
bo to co było mieszka w Tobie /alboż/

womans - akryl 100/70 - sprzedane




akryl - czerwono-złote



Wtopiona

Wtopiona

Subtelność wykradła się poza granice
Wyobrażeń
I przeobrażona w potwora gryzie
Poduszki bez snu


Gryzie tak by nie przegryźć
Własnej intuicji i ludzkiej koalicji
Wyrzuca kolejny raz
Zza światu cierpienia czas


Wypuszcza na łąki złote myśli
Spowite mgłą jesiennych mokradeł
I wtopiona w szum rzeki
Obala kolejne zła zasieki/alboż/

Kruki

Kruki

Nostalgia nadchodzącej jesieni
Niejedno życie zmieni
Jednych ubierze w żółć i purpurę
U innych zrobi w mózgu cieni dziurę

Waleczni ludzie do walki staną
Lękliwi usiądą w kącie
I będą liczyć pająki na ścianie.
I wnikać w sieci pajęczej twórczości.


Ja poszukam uśmiechu
W zeschłych liściach a szarość
Malować będę w nieskazitelną
Zieleń wyciszonej duszy


Czasem warto zamknąć drzwi
Przed wiosną i poczekać na jesień
Tam inne myśli inna selekcja
Zdarzeń napotykanych na ścieżkach


Wystarczy tylko zerknąć w niebo
Na kraczące kruki- one wiedzą jak latać jesienią./alboż/

siedzę na krześle /Walls/

(IPOGS, Walls) siedzę na krześle
autor: Alina Bożyk


siedzę na krześle
patrze w okno
a tam ludzie idą
patrzą na buty
nie zobaczą motyli /alboż/

Jaś i Małgosia /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Jaś i Małgosia
autor: Alina Bożyk


był sobie Jaś wędrowniczek
i
Małgosia pyskata
Jaś miał siostrę Kasię
zaś Małgosia Staszka brata

każde z nich niby takie same białe
ale w środku kolorowe
takie nowoczesne i niestandardowe/alboż/

król i królowa - grafika


Moja ulotka na potrzeby wystawy w Bayreuth w 2017 r. oraz moja grafika na odzieży - projekty przed uszyciem




pozornie silnie

pozornie silnie

domy zamknęły oczy
pustostany ulic złożyły ręce
do światłości świata
weszły w trzeci wymiar miłości
rozpoczęły posyłać
pocałunki życzliwości

potargały smutny czas
podlały kolejny las
i choinki co to dzieci czekają


tam na uboczu ulicy
gdzie światełka migają gwiazdami
gdzie kołysanka mamy
zmienia każdego w dobroć 


rozbraja tych
uzbrojonych
w krnąbrność
oziębłość
niewyrozumiałość
kładąc na łopatki
pozornie silnych./alboż/

czekam na swoją łąkę /Walls/

(IPOGS, Walls) czekam na swoją łąkę
autor: Alina Bożyk


czekam na swoją łąkę
naokoło tylko murawa
- czy ktoś
się odważy
zagrać ze mną mecz /alboż/

cierniste pola

cierniste pola

cierniste pola
okaleczone dusze
upita miłość
wykolejone dzieci
testamenty bez realizacji
i pożądanie co kapie
na prawo i lewo
a po środku urodzajne drzewo
tylko ziemia jałowa
usycha i płacze
z tęsknoty/alboż/

sobota, 9 września 2017

niestety

niestety

mleko i masło
produkty dwa
i krowa łaciata
czasem podojona 


ja jako produkt
wysokogatunkowy
czekam na swoją lakę
niestety tylko murawa
jest naokoło
tylko z kim zagrać mecz?/alboż/

dupki żołędne

dupki żołędne

potasowana talia kart
przez szanowne panie
do rozkładu przygotowane


tylko dupki żołędne
leżą odłogiem jeden
za biurkiem drugi
za czwartym rogiem


nie chcą wyjść na przeciw
prawdzie w oczy
zamknęli się w limuzynach
a z nimi kolejna dziewica
syna dziewczyna/alboż/

psia walka/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) psia walka
autor: Alina Bożyk


była umywalka
i była kabina - rywalka
miała się rozpocząć walka

mieli zatrudnić psa
jamnika
lecz nic tego nie wynika
że był długi

emocje były ogromne
gdy doszły kolejne
dwa psy bezdomne

walka była zacięta
umywalki z kabiną
lecz znowu przyszedł trzeci pies
i numer wywinął
puścił wodę
którą wypił w mig
i mimochodem
wszyscy osłupieli
bo poszedł napity i zadowolony
nie obchodził go
temat walki o nic
poszedł poszukać
blaszanych miednic /alboż/

tak bardzo/Walls/

(IPOGS, Walls) tak bardzo
autor: Alina Bożyk


tak bardzo
chciała kochać
aż zapomniała
jaka
to sztuka /alboż/

Wkolejce sól

W kolejce sól

Małe fragmenty z życia wzięte
Poukładane w mur z domina
To takie silne dłonie nieugięte
To chłopak kobieta i dziecina


Małe impulsy i ekstazy
Trochę ironii wyśmiewanej
Ciągłe nakazy i zakazy
Unicestwiają sens miłości wylanej


Gonitwa ludzi przepychanki
Sprzedane dusze
W kolejce stoją kolejne kochanki
Kolejne w domach katusze


A słońce świeci nie tylko dla nas
I dla ty co nie widzą nieba
Zapomniały krawaty że nie ma słowa -was
Jest tylko sól miłość i bochen chleba /alboż/

nie drwij człowieku /Walls/

(IPOGS, Walls) nie drwij człowieku
autor: Alina Bożyk


nie drwij człowieku
z ateisty
bo to - dla
Pana Boga
temat śliski /alboż/

Kolejny bałwan

Kolejny bałwan

Jest grudzień i śnieg
Jest dzień nie ma słońca
Ciąży komuś kolejny grzech
Wyrzutów sumienia nie ma końca


Jest ona i jest on
Czarnych chmur nie ma
Jest zwyczajny nie walący się dom
Niestety zmarznięta matka ziemia


I jest kolejny bałwan
Co w zgryzocie tonie
Pękł na płocie dzban
Nie połączyły się kolejne dłonie


Tylko wróbel e czekały nadal
Na okruchy rodem z nieba
Przyszedł anioł ubrał szal
Przyniósł ptaszkom bochen chleba


A ludziom co w lód przemienieni
Podał ogień w kuli
Potem dmuchnął światłem bez cieni
Podał ciepło smutnej matuli /alboż/

duża rodzna /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) duża rodzina
autor: Alina Bożyk


dzisiaj nie w modzie
duża rodzina
nie w modzie kolejna czyli ósma dziecina
w modzie teraz tak w sam raz
czyli pies kot porsche i Las ale Vegas /alboż/

zakompleksiona żaba - czerpała/Walls/

(IPOGS, Walls) zakompleksiona żaba-czerpała
autor: Alina Bożyk


zakompleksiona żaba-czerpała
korzyści ze starego kraba
potem kopała pod nim dołki
wmawiając mu-że to
super zabawa w fikołki /alboż/

Żabi król - bajeczka

Żabi król
 
W pewnym królestwie na skraju zielonego jeziora w pałacu z wikliny
Mieszkał żabi król i szukał żony ślicznej królewny Żabiny
Jednak w jeziorze mieszkały same ropuszki i miały duże bąbelkowe brzuszki
Nie chciał król za zonę ropuchy mówił: ropuchy to brzydkie dziewuchy

Mijały dni i noce żabi król płaczem rechocze
Postanowił poszukać pięknej żabki na żonę
Tylko zapytał wodnych muszek : gdzie one gdzie one?

Muchy śmiały się z króla i latały nad tronem
One są one są - bzy bzy - one zjedzone zjedzone – bzy bzy - zjedzone
Jak to zjedzone ? – muchy cicho bądźcie do psiajuchy!

Królu weź za zonę ropuszkę
Przystroisz ją w piękne sukienki
Nie będzie piękniejszej panienki
Tłumaczyły dalej:
Nawet bocian jej nie zje na śniadanie
Bo on woli żabki mój szanowny królu panie
A gdy poślubisz ropuchę bez urody
I dasz jej trochę w stawie wody
Stanie się cud i dostanie blasku i urody
Pokocha ciebie nie koronę tak królu
Bzy bzy- taką warto mieć żonę

Pomyślał król pokiwał głową
Pospacerował po mokrej trawie
W końcu usiadł na królewskiej żabiej ławie
I prawi po królewsku:
Decyzje muszę podjąć po męsku
Dobrze - posłucham was pyskate muchy
Pójdę poproszę o rękę najpiękniejszej ropuchy
I sprawdzę ile racji jest w tym co mówią szalone muchy
Może mają rację ? Dobrze zaproszę pannę ropuszkę
Na królewską kolację.
Muchy na słowo kolacja uciekły w strachu
Bały sie że król je zje z rozmachu.

Nie minęło kilka godzin kilka chwilek
Tak mi powiedział motek
A żabi król brał ślub z żółtą ropuszką
Która miała welon i bukiet z nenufaru
I nawet na weselu było gości paru
Nie chciała żółta ubrać korony, ubrała wianek
A zaraz po ślubie wydała na świat dużo kijanek
Wiedziała że dzieci to ważne zadanie dla mamy
I nie ważne wtedy jak się wygląda i jak się jest ubranym

Nowa królowa pilnowała króla
Żeby na nim bezpieczna była skóra
Odstrasza okoliczne bociany
Tak jak odstrasza zło człowiek zakochany /alboż/

Rogaty - cos dla dzieci

Rogaty

Mieszkał w lesie pod krzakiem orzecha
Rudy rogaty
Dzieci z okolicznych domostw
wołały na niego: kosmaty brodaty

Był smutny z tego powodu i chował się za drzewa
Az dnia jednego przyszła do lasu Ewa

Dostrzegła za krzakiem rudego
I spytała : czemu się chowasz za niego?
Wyłaź zza krzaka rogaty
Chodź ze mną na łąkę pozbieramy na łące kwiaty

Potrząsnął głową rogaty i pyta:
Ktoś ty dzieweczko i co to są kwiaty?
Ze mną nikt się nie bawi nikt mnie nie lubi
Tylko przezywa i czubi

Uśmiechnęła się Ewa i mówi po cichu:
Głuptasie ja ciebie lubię bo masz ładne oczy
I śmieszny pyszczek więc nie marudź więcej
I pobaw się ze mną czym prędzej.
Szkoda czasu na smutne życie pod krzakiem
I siedzenie na trawie okrakiem
Na łące jest ładnie i łatają piękne motyle
Chodź rogaty nie daj prosić się tyle

Na te słowa koziołek podskoczył radośnie
I ukłonił się drzewom nawet dużej pani sośnie
Zatańczył taniec koziołka i nawet wywinął
Śmiesznego fikołka
Dziewczynka ze śmiechu chwyciła za boki
Po czym poprawiła na czole blond loki
I mówi – i to mi się podoba,
Chodźmy teraz koziołku na lakę
Tam zacznie się nasza kolorowa przygoda

Nie czekając długo pobiegli leśną ścieżyną
Tam przed siebie przez krzaki z jeżyną na łąkę
Pełną kwiecia i biedronek
Tam motyle tańczą do słońca
I radości jest bez liku bez końca.

Morał tej bajki jest taki:
Że wyciągajmy z domu na łąkę smutne dzieciaki
Tam czeka na nich piękna przygoda
Wtedy w sercu nie ma deszczu lecz słoneczna pogoda./alboż/

niedziela, 9 lipca 2017

kochany - to twoja wina/Walls/

(IPOGS, Walls) kochany - to Twoja wina
autor: Alina Bożyk


kochany - to Twoja wina
wyprodukowałeś żonę pingwina
to był
Twój błąd - dlatego ze strachu
tchórzu uciekłeś stąd /alboż/

Mało mało

Mało mało

No kochany - to twoja wina
To twój błąd


Wyprodukowałeś pingwina
Dlatego uciekłeś stąd

Twoja wina że spokojna Lilina
Strzela piorunami
Rozpruwa trzewia
Zabija słonymi strzałami
Wypija krew z krwi
Unosi krucze brwi


To Twoja wina że
teraz lata w chmurach
Nie dziwi ją fałsz i obłuda


Biega za nią współczesności cenzura
Domem jest każda psia buda

Tak kochany obciążone jest to
Co wybaczone zostało

Bo życie jednak pozytywem
Tę gorycz wymieszało


I mówi znowu kochany
jednak mało nas mało/alboż/

unosi kurz

unosi kurz

dom i jego cztery kąty
niby pusty a pełny 


ciepło emanuje
unosi kurz z fotografii


to nic ze kaloryfer
zakręcony na amen
to nic że świnka morska
nie gur- goli w sercu mieszka
każdy element nawet ten piąty./alboż/

nie trzeba

nie trzeba 

nie trzeba dużo mówić
żeby dotrzeć do umysłu słuchacza
żeby drgnąć duszą
wypuścić prąd dreszczowca


nie trzeba w ogóle mówić
żeby mówić /alboż
/

Inność

Inność

Inność jakże pożądana
Jakże wypatrywana
I ten płomień co rozświetla
Dusze tęskne
Wymarłych poetów
I ich dzieci


To nic że mówią tak czy siak
Ważne że mówią
Raz kpina kapie raz śmiech
To zazdrość o wrażliwość
I silę duszy
Która inne serca kruszy /alboż

ubrany w cekiny

ubrany w cekiny
autor: Alina Bożyk



złowrogie spojrzenia
i kilkanaście lat ucieczki
przed samym sobą


wycieńczony gorset
ubrany w cekiny
błyszczy i daje światło
jako konkretny drogowskaz
dla pośredników
wykonawców przeznaczenia
i kolejnych wyzwań


o matko ziemio
cierpliwa rodzicielko
przyoblecz mnie w uśmiech
i rzuć na głęboka wodę uczuć

tak tego pragnę /alboż/

środa, 3 maja 2017

w poczekalni /Walls/

(IPOGS, Walls) w poczekalni
autor: Alina Bożyk


w poczekalni
na peronie zamkniętej stacji
siedział bezdomny pies
czekał na kość
dostał niezgodę/alboż/

ptasi móżdżek - grafika


nadwaga/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) nadwaga
autor: Alina Bożyk


nadwaga to czasem
zwyczajna niedowaga
niedoważony chleb
niedoważona kiełbasa
potem trzeba popuszczać pasa /alboż/

Balsam

Balsam jakże potrzebny ciału
Jakże wypatrywany

Zmęczona dusza 

Zabiegane buty
Wyświechtany płaszcz
I ten czas
Czas bez namiętności


Bez pomysłu na zatrzymanie
Ucieczka przed fałszem


Jak najbardziej lekarz potrzebny
A przyjaciel bardziej pożądany niźli
Pies przy budzie
Co czeka na kość niezgody


Nie wìem jak ogarnąć
I wyłapać moment
Niecierpiącej zwłoki
By zatrzymać klatkę stop
I przytulic głowę
Do torsu zapomnienia/alboż

przykryła

przykryła

zima posprzątała szarość
przykryła niepełnosprawność
terenu i nie tylko

śnieg pokazał że niebo
robi porządki czeka na gości
tam jest ciepło
tam róże pachną
tam nie ma wojen

 
zima przyszła wcześniej
chyba zatęskniła za nami
koleżankami kolegami


chyba zrobię kolejną kulkę
i rzucę nią o drzewo
tam w środku śpią korniki
czekają na wiosnę
ja nie muszę moje serce
ma zawsze wiosnę
i majowy deszcz
czasem pada i oczyszcza./alboż/

życie po życiu

życie po życiu

życie po życiu
i ja w ukryciu
spaceruje po łąkach
miłości prawdziwej
pełnej kwiatów


stokrotki mi kołdrą
maki poduszką
a skowronek zegarynką


miłość niebieska
mnie przytula jest tam ojciec jest matula
i są dzieciaki rumiane

kocham to życie i boję się
że jutro tego nie zastanę /alboż/

ciało zwyczajne ubranie duszy /Walls/

(IPOGS, Walls) ciało zwyczajne ubranie duszy
autor: Alina Bożyk


ciało zwyczajne ubranie duszy
- raz dopięte raz rozpięte
czasem spod ziemi wyjęte
błota i ran na nim wiele -
modlą się ludzie w kościele /alboż/

jak

jak

jak dobrze że jestem
wolna i niepodległa

Polska kraj ludzi butnych
walczących
o przysłowiową miedzę
o miejsce na ziemi
o skrawek skórki
zamoczonej w wodzie
i śmietnikowa puszkę

dobrze że jestem wolna
od nienawiści która wypala
ludzkie serca wypala miłość

Polska mój kraj - pomników
i tablic - tych co zginęli
stali się symbolem i zadumą

skłócony naród
skłócone dzieci
tych co polegli

władza i pieniądz
pieniądz i władza
a co z maluczkimi
tego czasu
którzy chcą ciszy

trudno pojąc jak człowiek
w swojej dobroci może upaść
a to co z serca
dzisiaj nie w modzie
musi poczekać na koniec
drogi zawiłej
tam jest bezpiecznie./alboż/

pajaki kosmate/Walls/

(IPOGS, Walls) pająki kosmate
autor: Alina Bożyk


pająki kosmate
wtopione w skórę
miłującego zwierzęta
nie zabiją jadem śmiałka
- Tarantula odwzajemni uczucie /alboż/

udaje Van Gogha

udaje Van Gogha

w końcu nadeszła chwila
na pana Krotochwila
ubrał damski kapelusz
i udaje Van Gogha
ogarnia gości trwoga
pędzel gra w dłoniach
brzmi pień o wiośnie bez skowronka


ptak odleciał zasmuciła go monotonia
niesprecyzowanej egzystencji
koleżanka przeciwna abstynencji
usiadła z musztardówką na schodach
i wypiła ostatni łyk samotności


ta szara pani poszła w cholerę
zatrzasnęła drzwi kolejny raz
a potem odmówiła pacierz


chwalebno - przeprośny

wzór na spódnicy ukośny
obnażył chwiejny krok
a to był po prostu rozpaczy smok./alboż/

Bande-Rola /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Bande-rola
autor: Alina Bożyk


Pewna Wanda i jej banda
założyli teatr
i podzielili role

 
po spektaklach topili
kluski w rosole
potem puszczali je wolno
z prądem kanalizacji
nie było w tej bandzie
innych relacji niźli
sztuka dla sztuki


nie było tam mądrości
ani pożytecznej nauki
ale była więź kieszonkowa
i kolejnej sceny odbudowa/alboż/

miłość platoniczna /Walls/

(IPOGS, Walls) miłość platoniczna
autor: Alina Bożyk

miłość platoniczna
nie jest zła
pod warunkiem
że się nią nie krzywdzi
bliskiej osoby /alboż/

sasiedzi- patel olejny 50/70


na moje oko

na moje oko

na moje oko
dzisiaj większość ludzi
wychodzi z domu bo musi
nie dlatego że chce


na moje oko
dzisiaj większość ludzi
chce zarobić
ale nie chce dać zarobić innym


na moje oko
dzisiaj ludzie
kochają tylko wtedy
jeśli im się to opłaca./alboż/

Bande-rola/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Bande-rola
autor: Alina Bożyk


powiedziała Jola że złapała mola
robiła bandę za jego role podjadania
nitek i watoliny


szkoda że mole nie są z gliny
zrobiła by z moli wzory na dzbany
bo my kobiety dzbany kochamy

kobieta na zakręcie/Walls/

(IPOGS, Walls) kobieta na zakręcie
autor: Alina Bożyk


kobieta na zakręcie
pod pomnikiem Mickiewicza
obrazy zalicza
rodem z naiwnej krainy
abstrakcji i sur-reakcji

rysunek imieniem

rysunek imieniem

rysunek na szkle
szklanki bez dna
imieniem tych co
byli są i będą
skazani na to co
pod spodem szkliwa

szukam drugiego ogniwa
i koła o nazwie ratunkowe
wiem że moja wyobraźnia
jest krzywa
jednak wierze w uzasadnienie
sytuacji bez awaryjnego wyjścia
po koniec sieni z drabiną na strych./alboż/

Ławeczka

Ławeczka

Ławeczka cmentarna -
Nie szkodzi
Że zimna i twarda
Ale jakże mądra jakże doświadczona


Posiedzę sobie na tej mądrości
Kilka chwil kilkanaście sekund z życia
Poczytam czarne marmury pełne imion
- Jakże wymowne jest to siedzisko


Tam napisali Krzysztof Irena Jolanta Bibianna
Tam napisali że proszą o modlitwę
Tam napisali że ulotne życie i Ufają Bogu
Ja też ufam że wszyscy tam dzisiaj tańczą./alboż/

nudne jak flaki /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) nudne jak flaki z olejem
autor: Alina Bożyk


olej sojowy z pierwszego tłoczenia i flaki nudne
- bo sflaczałe /alboż/

żółte - grafika


nocny rejs - Akryl



na parkiecie niewinne duszki /Walls/

(IPOGS, Walls) na parkiecie niewinne duszki
autor: Alina Bożyk


na parkiecie niewinne duszki
świecące dynie, na miotle
śmieszne Baby-Jagi na ścianach
koślawe pająki i pajęczyna
z cukrowej waty-czy to diabeł? /alboż/

Przesadna spekulacja

Przesadna spekulacja

Rozpędzone konie wiatru
Grzywy rozpuszczone wolnością
Potargane życie zacerować czas
Niestety krawców mało 


Gonitwa myśli pościg niedościgniony
Kilka chwil ulotnych pokutą pachnie
Kolejny raz zabrało męża żony
Kolejny raz gałąź odrodzona uschnie


Wycieńczone ciało woła o jałmużnę
Przychylności niezrozumiałej
Tylko duch czeka na moment egzystencji
Zwyczajnej bez przesadnej spekulacji /alboż/

raz pomyliłam Hamleta /Walls/

(IPOGS, Walls) raz pomyliłam Hamleta
autor: Alina Bożyk


raz pomyliłam Hamleta
z omletem -
położyłam na niego
dżem truskawkowy
i go skonsumowałam /alboż/

stworzenie kobiety /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) stworzenie kobiety
autor: Alina Bożyk


do stworzenia kobiety
potrzebował okiennej rolety
spuścił ją na dół
- było ciemno z prześwitem
gwieździstej drogi rekonstrukcji
kolejnej niewiasty
dziewiczo pąsowej

różane płatki upadły kolejny raz
i stal się cud z kobiety zrobił się miód./alboż/

zapisane kartki /Walls/ Kraków Bracka


napadowy kaszel /Walls/Kraków Bracka


na brzuchu

na brzuchu

trzy słowa
przekreślone dwoma przypowieściami
położyły się na brzuchu
i czekały na jedną kropkę /alboż/

szukałam

szukałam
Romea
a znalazłam
rolnika
Staszka /alboż/

Poza_system

Poza_system

Kobieta spoza systemu
Który jęczy wzdycha i pluje
Kobieta spoza norm przypiętych
Tabliczek z napisem selekcja


Wolność i dobrowolność
Sumienie i jego brak
Czasem deficyt szyku i zrozumienia
Dla standardów uwypuklonych


Tak to już jest że lepiej wybrać boczny tor
Wyrzucić tam meble w tym krzesła
I usiąść na opuszczonych szynach
Poczekać na skład życiodajnych wagonów /alboż/

widzą

widzą

gwiazdy
nie znikają
czekają
na ten czas
w tęsknocie
bezpowrotnej 


zamknięte oczy
widzą wszystko
czują otchłań
przepastną
ale nie znikają
na zawsze /alboż/

szalone kamieniczki - pastel olejny 100/70


kobiece krzesiwa

kobiece krzesiwa 

księżyca wschody i zachody
chmur wędrówki na północ
kolejne zbudowali schody
na które położę stary zetlały koc


usiądę wpatrzona w cienie
osusze ostatnie starodawne zły
wiem że życia już nie zmienię
jedynie wypada wstawić nowe kły


wypada także poczekać na poranek
przemyśleć wszystkie za i przeciw
wymodlić miłosierdzie dla dzieci skrobanek
rozpalić ogień tlących się kobiecych krzesiw/alboż/

Znowu kaszlesz /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Znowu kaszlesz
autor: Alina Bożyk


szalik rękawiczki
ciepły polar a ty znowu kaszlesz
kaszlesz rozpaczą i tęsknotą
za czymś co utracone bezpowrotnie


kupie ci syrop
i kilka tabletek wykrztuśnych
pomogę ci zapomnieć o nim
bez rękawiczek bez szalika


miał tylko piękne oczy i usta /alboż/

ludzie wybrali /Walls/

(IPOGS, Walls) ludzie wybrali
autor: Alina Bożyk


ludzie wybrali
nocne marzenia
niż
realizację
powyższych /alboż/

rajskie miasto/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) rajskie miasto
autor: Alina Bożyk


na stole ciasto
wino i kawa
to rajskie miasto
to przed-wypadowa zaprawa


wypad zaplanowany
dekolt wyeksponowany
delikatna czerwień ust
wabi blaskiem
i zaprasza do raju
i niekoniecznie tylko
w miesiącu maju - o /alboż/

poranne ciasto /Walls/

(IPOGS, Walls) poranne ciasto na stole
autor: Alina Bożyk


poranne ciasto na stole
mocno zakrapiane
i one dwie
jakże ciężko
zapracowane /alboż/

Zęby na chodniku /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Zęby na chodniku
autor: Alina Bożyk


zęby protezy korony
to taki uśmiech wymuszony
chodnikowej krainy wyzbycia
pustki jamy po przejściach
bezpowrotnie zaistniałych


chodnik posadzka kilim na ścianie
i relaks pełen zębów gotowych
do konsumpcji otrębów /alboż/

kapliczki przydrożne /Walls/

(IPOGS, Walls) kapliczki przydrożne
autor: Alina Bożyk


kapliczki przydrożne
na pozór samotne i opuszczone
tańczą z wiatrem
wśród kwiatów i liści
jesiennym rozmodleniem /alboż/

Matczyne kulki

Matczyne kulki 

Rozmodlone paluszki paciorkowej
Krainy wypraszania
Tego co zwyczajne
Po ludzku kochane


Rozmodlone oczy różańcowej
Doliny matczynej miłości
Do wszystkich którzy choć raz
Zerkną na niebo
chmury księżyc
gwiazdy słońce
i na ptaki co śpiewają przesłaniem
Na przemian z miłosierdzia konaniem


To takie moje twoje koło ratunkowe
Piętnaście minut wyciszenia i słuchanie duszy


To taki niewidzialny młot pneumatyczny
Co to zimne wymarłe umysły odradza i grzech kruszy


Wyrywne serca podatne na kuszenia
Wyjdą dzięki kulkom z grobu podcienia/alboż/

Sentymenty

Sentymenty

Sentymentalna noc
Sentymentalne zatrzymanie
Na trzydzieści pięć chwil
I zero sekund - ta chwila
Przechodzi do historii wspomnień
W księdze niezapisanych
Na papierze zdarzeń


Teraz wypada tylko zrobić krok
Ale nie w tył lecz siedmiomilowy w przód
Tam czekają elfy skrzaty i zielona żaba
Dam jej buziaka ona wie że jest na szczęście /alboż/

w progu zgryzota niedostatek /Walls/

(IPOGS, Walls) w progu zgryzota niedostatek
autor: Alina Bożyk


w progu zgryzota niedostatek
i płacz dziatek -
na niebie Królowa w koronie
kołysze maleństwo i modli się
by runęło przekleństwo /alboż/

Super bubel /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Super bubel
autor: Alina Bożyk

szukała ideała
znalazła bubla
stękał kwękał
i marudził nawet
zimną wodę studził
nie pomogły nacierania
odeszła od bubla Frania /alboż/

kolejne amen

kolejne amen

kolejne amen
kolejne wieczne odpoczywanie
i
orszak Anielski
i kilka zgryzot i płacz dziatek
w progu niedostatek
a na niebie Królowa w Koronie
kołysze maleństwo
modli się by runęło
ludzkie przekleństwo /alboż/

pozór

pozór

pod pozorem zagmatwania
zwariować miała niania
napisała trzy kreski kilka bzdur
i przykleiła to na mur /alboż/

trzy łabędzie

trzy łabędzie

pływały trzy łabędzie
po tafli miłości bez zgryzot
zero fali
zero wzburzenia


odbicie leśnej gęstwiny
łodzią i wiosłem
i ta cisza i ten spokój
niezapisanym wspomnieniem
i kolejnym ukojeniem /alboż/

zagubiona - grafika


Kosz fiołków

Kosz fiołków

Siedziała
ni to pod płotem
ni to pod murem
w skorupie beznadziejności
czekał na młot
pneumatycznie
wyzwolony
trochę w nim może być męża
trochę żony

siedziała liczyła dni stracone
układała domek z kart
i meblowała piętro namiętności
i czekała na nowych gości

lecz tylko jeden wygra
grę w pokera i otworzy
wieko zatrzaśnięte
i wyprasuje serce deczko
życiem wymięte
przyniesie kosz fiołków
i powie witam cie aniołku./alboż/

Hamlet /Walls/

(IPOGS, Walls) Hamlet
autor: Alina Bożyk

Hamlet
Julia
Romeo
a gdzie
Ja? /alboż/

Misz-Masz - pastel olejny 100/70


Spocone skronie

Spocone skronie

Pospolite ruszenie w podcienie
Bez zawartości morali
Kolejny dom się zawalił
Kolejna lodź tonie
Spocone setne skronie


Strach lęk i brak przynależności
Pocałunki bez przyszłości
I kot pełen nadziei na dachu
Nie ma kocicy żyje w strachu
Rozmawia z księżycem i negocjuje
Prosi o miskę mleka
Bez kożucha


Kożuch jest dla zmarzniętych życiem
Odda go za darmo /alboż/

Gówno prawda/Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Gówno prawda
autor: Alina Bożyk


prawda prawdzie nie równa
czasem podobna do gówna
raz śmierdzi raz bezwonna

prawda wypływa jak oliwa

i pływa pieskiem albo motylkiem
udaje czasem niestety żabkę
i rechocze oj rechocze na widok
bezzapachowego łajna


kłamstwo zawsze
wyjdzie z podziemia
i powie
to ja prawdomówna Ksenia


Pokaże długi nos Pinokia
jako czyn zakłamania
jako negacje dla ludzkiego kłamania /alboż/

Angelo miarką w miarkę /Walls/

(IPOGS, Walls) Angelo miarką w miarkę
autor: Alina Bożyk


Angelo miarką w miarkę
przebrał
miarkę
ubrał za nieślubne dziecko
Claudia w śmierci marynarkę /alboż/

Interpunkcyjna karuzela

Interpunkcyjna karuzela

Przecinek i kropka dwa światy
Ni to brat ni to siostra
Ktoś zawołał to są dwa baty
Ktoś że papryka za ostra


Myślnik i cudzysłów
Takie małe zróżnicowanie
Czasem jest brak słów
Czasem miłość na sianie

Wykrzyknik i pytajnik
Dwie przeciwności losu
Czasem jest ktoś czasem nikt
A tylko czasem uśmiech z kosmosu

Interpunkcyjna karuzela
Wrażliwości i oziębłości
Rozpędzona gna i wiruje
Nie zważa na to kto i jak się czuje. /alboż

ciepłe życie

ciepłe życie

kto nie
trzymał
w dłoni
ciepłego życia
które
nie ma szans
otworzyć oczu
nie zrozumie
tych co
trzymali
choćby kilka
sekund
tchnienia
i pomagali
odejść
do Ojca w niebie
by stać się
kolejnym
ANIOŁEM
swojego rodu
i zabłąkanych
owiec
na hali
egoizmu
i nienawiści./alboż/

Zamknięte

ZAMKNIĘTE

Zamknięte wargi
Zasznurowane życiem
Milczą w ukryciu


Zamknięte serce
Splątane drutem teraźniejszości
Kocha inaczej


Zamknięte oczy
Potajemnie widzą
Cienie ujawnione


Chyba nadszedł czas rekonwalescencji /alboż

miotła

miotła

oczy nieposkromione
siedzą w kącie
czekają na miotłę
która wymiecie kurz zniewolenia


wtedy ta chwila
ujrzy kolejne światło
kobiecego tunelu
o imieniu nieznajoma /alboż

poniedziałek, 27 marca 2017

koc

koc

szaleństwo
polane winem
talizmanem
wrót zamkniętych
na cztery spusty rozpusty 


zarazem miłości pragnienia
nienawidzę cienia
jest mi tam ciemno i zimno
proszę podaj koc 


i przytul... /alboż/

niedziela, 26 marca 2017

wirtualna

wirtualna

pocałunki wirtualnej nocy
miotanej ogniem i lodem
na przemian
dobro i zło
w splocie 


nie trzeba leżeć w złocie
żeby szczęściem kapać/alboż/

posąg bez marmuru

posąg bez marmuru

mija dzień może dwa
potem trzeci
o czwartym nie wspomnę
i chyba nie zapomnę twych oczu
przymrużonych zalotnie
zamykanych w prawdzie
wielokrotnie
na świat
starego zaścianka


mieszka w nim wymarzona kochanka
lecz
ona
zastygła za balustradą życia
jest posągiem bez marmuru
nie czeka na polerkę na szlif
czeka na miły GIFT /alboż/

Moja Stona na fb - Rysunek Alina Bożyk

https://www.facebook.com/Rysunek-Alina-Bo%C5%BCyk-398152303627928/?hc_ref=PAGES_TIMELINE

sobota, 25 marca 2017

sprzedali jaja na targu /Walls/

(IPOGS, Walls) sprzedali jaja na targu
autor: Alina Bożyk


sprzedali jaja na targu
by wyjść z letargu - nocy
spowitej zachciankami
rozkołysanych bioder
gorących piersi i łydek /alboż/

kapela dęta /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) kapela dęta
autor: Alina Bożyk


kapela dęta deczko wydęta
gra na trąbie i klarnecie
napisali o tym w necie


tamburmajor idzie z przodu
musztry placowego rynku
i macha buławą to w lewo to w prawo
to w górę to w dół
aż kobiety wskoczyły na stół
straganu pod ratuszem


zaczęły tańczyć kankana
chociaż nie wypada
machać nogami na rynku z rana


jednak dostały owacje brawami
od panów z ławki pod kasztanami
i mały napiwek w postaci piwa
które niestety wypiły i teraz głowa im się kiwa/alboż/

Ziemniak

Ziemniak 

Ziemniak taka bulwa taki czips
Mieszka w bruździe ziemskiej krainy
Okopywanych grządek.


Przysmak stonki tej w paski
A zanurzony w frytkownicy
Dzieciaków o czerwonych licach


Ziemniak i wykopki to trudny temat
To pochylony kręgosłup i motyczka


Niestety nie zawsze kombajn
Niestety nie zawsze ludzie
Czas wygodnictwa ich przegonił
Wybrali piwo kawę i papierosy./alboż/

Wojna

Wojna 

Wojna bez wygranych i przegranych
Bez nadziei bez trupów
Tylko serca nie zastygłe I cienie
W podcieniu namiętności
Obejmują
Fikcyjne torsy i uda sprężyste 


Takie tajne obcowanie
Podświadomości rozebranej inaczej
I
Drżenie totalitarnej wojny ciał
Oddalonych od siebie
O tysiące lat świetlnych wierzą
W połączenie I sen
W splocie afrodyzjaków /alboż/

Sprzedawca

Sprzedawca 

Odkochany pan
Odkochana pani
A po środku
Fragment sukienki
Seksualnie potarganej – nie - wyuzdanej 


Nie trendy
Czeka na zmianę kroju
Krawca jak nie było tak nie ma
Jest tylko on
Sprzedawca z Lumpexu /alboż/

Szycie

Szycie 

Każdego i każdemu
Wyrzucić można
Ponad poziom inteligencji
Niewysublimowanej
Potencjału wrażliwości
Wybiórczej 


Każdej pokazać można
Rozdarty rozporek życia
Tylko jak go zaszyć
Jak zapomnieć
Ścieg który balansuje
Ściegiem za igłą

Czasem łubie szyć /alboż/

Idzie precz

Idzie precz

Dobrze że dzisiaj pada deszcz
Że mokro i zimno
Wtedy strach
Idzie precz parasol zostaje


Nie ma tłoku nie ma huku
Jest tylko sznur aut uciekinierów
Tchórzliwej krainy jesieni
Która czasem płacze /alboż/

Schody i modlitwa

Schody i modlitwa

Zwyczajne schody zwyczajnych ludzi
I wiatrak z wiatrem co umysł budzi
Pospolity czas ale nie ruszenie
Nie wiem jak cenne jest moje mienie


Czytanie czasem mi nie wychodzi
Pisanie podstępnie zwodzi
Lenistwo nie zawsze leniwe
Lecz emocje niby twarde a tkliwe


Modlitwa taka sama a inna
Raz bardziej gorąca czasem zimna
Zimna jak zimne niektóre wspomnienia
Gorąca jak miłość z krzewu płomienia /alboż/

zimorodek wiosną - grafika


jesień życia

jesień życia
to początek
drogi
która
zaprowadzi mnie
do tunelu

tam poszukam
mojego wielbiciela /alboż/

Nieujawniona

Nieujawniona

Jeżeli kiedyś będę musiała iść
Tam gdzie dojść nie można
Usiądę po drodze by trzy razy
Puknąć się w czoło marzycielki


Wiem że czasem mus to
konieczność rzeczywista


Może takie wyzwanie
Zmieni niedoskonałość nieujawnioną/alboż/

Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków
autor: Alina Bożyk


7 - dmiu krasnali
co to Śnieżkę odwiedzali
nie byli ze stali
nie byli mali 


I wiedźmom się nie kłaniali

tęcza wie /alboż/

(IPOGS, Walls) tęcza wie
autor: Alina Bożyk


tęcza wie
że przymierze
to nie kasa
lecz list
od Boga z NASA/alboż/

deszcz pieniędzy /Freestyle

GS, Freestyle) deszcz pieniędzy
autor: Alina Bożyk


deszcz pieniędzy
szukał nędzy -
padał banknotami
pachniał domostwami
zmieniał mąkę w bułki
a kaszę w grysik -


liczył ziemniaki w rondelku
i oskrob-iny w pudełku
nie chciał padać do rynsztoka
tam nic już po nim
smród pozostanie smrodem
żeby nie wiem jak perfumować


pieniądz
i deszcz
deszcz i brak forsy
nawet parasol zepsuty
tylko tęcza wie
że przymierze to nie kasa
lecz list od Boga z NASA /alboż/

trzy przyjacielskie gesty /Walls/

(IPOGS, Walls) trzy przyjacielskie gesty
autor: Alina Bożyk


trzy przyjacielskie gesty
tuzin buziaków ukrytych
płacz na końcu nosa
obolałe nogi i kilka siniaków
by zrozumieć sens cierpienia /alboż/

Polne szlaki i misie

Polne szlaki i misie

Jest kilka polnych kwiatów
Na szlaku z muchomorami w tle
Jest kilka kotów na dachu
I grający deszcz na okiennym szkle


Był wczorajszy księżyc i gwiazdy
Ze snu mglistej krainy zaskrońców
I późnowieczorny sen pijanego gazdy
Ktory oddał zza wódkę aż sześć krów


Jednak jest jeszcze jutro
I nowy refleksyjny czas
Nie będzie mi potrzebne futro
Tylko jesienny strumień i las

Bo las wie gdzie niedźwiedzie zimują
Gdzie wiewiórcze jamy
I gdzie lisy przebiegłe żerują
W lesie przechytrzyć się nie damy/alboż/

Nominał pięć

Nominał pięć

Pocałowała mnie w rękę samotność
Była rozczochrana i brudna
Śmierdziała niedopałkiem
Była głodna i na kacu
szukała
Zrozumienia niezrozumiałego
Cierpiała i słuchała głosu
Który przemówił słowem
Pospolicie zwyczajnym


Był darem o nominale pięć /alboż/

Lód w głowie

Lód w głowie

Dłonie cieple
Nie wiem dlaczego goreją
Przecież jest mróz w sercu
Lód w głowie 


Jednak korona nie wyrosła
Tylko piersi pełnowymiarowe
I plączą tęsknotą
I podróżą w nieznany
Kosmos 


Niestety kosmonauci wymarli
Zostały tylko rakiety /alboż/

niedziela, 12 lutego 2017

gostek - grafika


trzy przyjacielskie gesty /Walls/

(IPOGS, Walls) trzy przyjacielskie gesty
autor: Alina Bożyk


trzy przyjacielskie gesty
tuzin buziaków ukrytych
płacz na końcu nosa
obolałe nogi i kilka siniaków
by zrozumieć sens cierpienia /alboż/

kilka rudych

kilka rudych

kilka rudych rozczochranych
weszło w wyobraźnię
i zobaczyło pożądanie
i charyzmatyczny cień
ciała w sukience z tiulu i koronki
niestety czarnej
tylko taki kolor zasłoni ogień
cierpienia cielesnej
solowej egzystencji/alboż/

Galeria Alina Eskulap i Muzy - Nowy Sącz

https://www.facebook.com/fhukbozykalina/?hc_ref=PAGES_TIMELINE&fref=nf

pijaczyna i jego koń//

(IPOGS, Freestyle) pijaczyna i jego koń
autor: Alina Bożyk


pijaczyna i jego pajęczyna
złapali konia za obrożę
zawiesili na nim butelki
pełne cieczy rozwalającej mózgi


ścięte białko szarych komórek
to niczym wisielczy sznurek
tylko konia szkoda
ma piękne brązowe oczy
ten wzrok niejednego zauroczył
tak jak symboliczne picie
a mówią że pająki to na szczęście/alboż/

przeznaczenie zaprowadziło /Walls/

(IPOGS, Walls) przeznaczenie zaprowadziło
autor: Alina Bożyk


przeznaczenie zaprowadziło
mnie na wykolejone ulice

a tam tyle pięknych twarzy
o niebiańskich oczach
i serc szczerozłotych /alboż
/

Łazienki ikona

Łazienki ikona

Kilka poranków deszczowych
Pozwala zebrać myśli mokre
To nic że w skarpetach dziura
A nad tobą kolejna czarna chmura


Ważne że jesteś w domu bez krzyku
Z ciepłym łóżkiem i lustrem w szafie
Tam w prawdzie bałagan i galimatias
Ale zdjęcia w albumach poukładane
Tam zatrzymał się historii czas


Zaparzę kilka kaw kilka herbat
Przeczytam kilka wierszy bez satyry
Kolejny raz pomaluje usta na czerwono
Stanę się łazienki zielonej Ikoną/alboż/

Lepiej pić niż się kryć /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) Lepiej pić niż się kryć
autor: Alina Bożyk


przestała śnić
podobno zaczęła pić


przestała się kryć
zaczęła marzyć


picie i wycie
do pana księżyca


i nic z tego nie wynika

picie wylewane do zlewu

to wyjście z mrocznego chlewu

w chlewie niekoniecznie świnie

czasem tylko gnój i smród

w głowie kolejny zamęt

kolejny odwyk i detoks

niestety nie dla niej botoks

nie dla niej tłuszczu odsysanie

dla niej spanie w szopie na sianie

z łaciatą Rokitą co się koci

myszy dalej grasują

nie wiedzą co się kroi

jej nie przystoi kablować

woli tajemnicę pod spódnicę schować

spódniczka deczko potargana
ale to nie jej wina lecz siana/alboż/

pastel olejny



fragelsi - grafika


mistyczne podejście do zdarzeń/Walls/

(IPOGS, Walls) mistyczne podejście do zdarzeń
autor: Alina Bożyk


mistyczne podejście do zdarzeń
to moja tajemnica czapki
niewidki - ukojenie w bólu
radość ponad wszystko
i szczęście wielobranżowe /alboż/

Mistycznie i wielobranżowo

Mistycznie i wielobranżowo

Mistyczne podejście do zdarzeń
Z aniołami w tle z Jezusem na piersi
Wycisza stres poskramia niepewność
I żądze przeklętych elit monetarnych


Modlitwa na szczycie góry niezdobytej
I widok na dolinę pełną szczęśliwości
Tylko pozornie błogostanem ociera łzy
I przytula kolejny raz i nie ocenia


Błagalne proszę o wstydliwe przepraszam
Otwieram oczy i uszy na szept sumienia
Znowu wypraszam znowu dziękuję
I ruszam na szlak a tam ludzie i czas


Bo mistyczne podejście do zdarzeń
To moja tajemnica czapki niewidki
I ukojenie w bólu i radość ponad wszystko
I szczęście wielobranżowe ./alboż/

Kolejny

Kolejny 

Zwyczajne kilka spraw
Zamieniło się w mnogość wydarzeń
Zaskoczony paw
I wiewiórka ruda
Wołał : na pewno się uda


Kolejny jegomość szedł
Chwiejnym krokiem
Kolejne dziecko szukało dziadka
Kolejny pies nie miał budy
I czas kolejny szukał kolejnej zguby


Wreszcie na drodze
Wyprostowali znak drogowy
O imieniu STOP
Jednak uparłam się
I zrobiłam kolejny krok./alboż/