sobota, 9 września 2017

Wkolejce sól

W kolejce sól

Małe fragmenty z życia wzięte
Poukładane w mur z domina
To takie silne dłonie nieugięte
To chłopak kobieta i dziecina


Małe impulsy i ekstazy
Trochę ironii wyśmiewanej
Ciągłe nakazy i zakazy
Unicestwiają sens miłości wylanej


Gonitwa ludzi przepychanki
Sprzedane dusze
W kolejce stoją kolejne kochanki
Kolejne w domach katusze


A słońce świeci nie tylko dla nas
I dla ty co nie widzą nieba
Zapomniały krawaty że nie ma słowa -was
Jest tylko sól miłość i bochen chleba /alboż/

nie drwij człowieku /Walls/

(IPOGS, Walls) nie drwij człowieku
autor: Alina Bożyk


nie drwij człowieku
z ateisty
bo to - dla
Pana Boga
temat śliski /alboż/

Kolejny bałwan

Kolejny bałwan

Jest grudzień i śnieg
Jest dzień nie ma słońca
Ciąży komuś kolejny grzech
Wyrzutów sumienia nie ma końca


Jest ona i jest on
Czarnych chmur nie ma
Jest zwyczajny nie walący się dom
Niestety zmarznięta matka ziemia


I jest kolejny bałwan
Co w zgryzocie tonie
Pękł na płocie dzban
Nie połączyły się kolejne dłonie


Tylko wróbel e czekały nadal
Na okruchy rodem z nieba
Przyszedł anioł ubrał szal
Przyniósł ptaszkom bochen chleba


A ludziom co w lód przemienieni
Podał ogień w kuli
Potem dmuchnął światłem bez cieni
Podał ciepło smutnej matuli /alboż/

duża rodzna /Freestyle/

(IPOGS, Freestyle) duża rodzina
autor: Alina Bożyk


dzisiaj nie w modzie
duża rodzina
nie w modzie kolejna czyli ósma dziecina
w modzie teraz tak w sam raz
czyli pies kot porsche i Las ale Vegas /alboż/

zakompleksiona żaba - czerpała/Walls/

(IPOGS, Walls) zakompleksiona żaba-czerpała
autor: Alina Bożyk


zakompleksiona żaba-czerpała
korzyści ze starego kraba
potem kopała pod nim dołki
wmawiając mu-że to
super zabawa w fikołki /alboż/

Żabi król - bajeczka

Żabi król
 
W pewnym królestwie na skraju zielonego jeziora w pałacu z wikliny
Mieszkał żabi król i szukał żony ślicznej królewny Żabiny
Jednak w jeziorze mieszkały same ropuszki i miały duże bąbelkowe brzuszki
Nie chciał król za zonę ropuchy mówił: ropuchy to brzydkie dziewuchy

Mijały dni i noce żabi król płaczem rechocze
Postanowił poszukać pięknej żabki na żonę
Tylko zapytał wodnych muszek : gdzie one gdzie one?

Muchy śmiały się z króla i latały nad tronem
One są one są - bzy bzy - one zjedzone zjedzone – bzy bzy - zjedzone
Jak to zjedzone ? – muchy cicho bądźcie do psiajuchy!

Królu weź za zonę ropuszkę
Przystroisz ją w piękne sukienki
Nie będzie piękniejszej panienki
Tłumaczyły dalej:
Nawet bocian jej nie zje na śniadanie
Bo on woli żabki mój szanowny królu panie
A gdy poślubisz ropuchę bez urody
I dasz jej trochę w stawie wody
Stanie się cud i dostanie blasku i urody
Pokocha ciebie nie koronę tak królu
Bzy bzy- taką warto mieć żonę

Pomyślał król pokiwał głową
Pospacerował po mokrej trawie
W końcu usiadł na królewskiej żabiej ławie
I prawi po królewsku:
Decyzje muszę podjąć po męsku
Dobrze - posłucham was pyskate muchy
Pójdę poproszę o rękę najpiękniejszej ropuchy
I sprawdzę ile racji jest w tym co mówią szalone muchy
Może mają rację ? Dobrze zaproszę pannę ropuszkę
Na królewską kolację.
Muchy na słowo kolacja uciekły w strachu
Bały sie że król je zje z rozmachu.

Nie minęło kilka godzin kilka chwilek
Tak mi powiedział motek
A żabi król brał ślub z żółtą ropuszką
Która miała welon i bukiet z nenufaru
I nawet na weselu było gości paru
Nie chciała żółta ubrać korony, ubrała wianek
A zaraz po ślubie wydała na świat dużo kijanek
Wiedziała że dzieci to ważne zadanie dla mamy
I nie ważne wtedy jak się wygląda i jak się jest ubranym

Nowa królowa pilnowała króla
Żeby na nim bezpieczna była skóra
Odstrasza okoliczne bociany
Tak jak odstrasza zło człowiek zakochany /alboż/

Rogaty - cos dla dzieci

Rogaty

Mieszkał w lesie pod krzakiem orzecha
Rudy rogaty
Dzieci z okolicznych domostw
wołały na niego: kosmaty brodaty

Był smutny z tego powodu i chował się za drzewa
Az dnia jednego przyszła do lasu Ewa

Dostrzegła za krzakiem rudego
I spytała : czemu się chowasz za niego?
Wyłaź zza krzaka rogaty
Chodź ze mną na łąkę pozbieramy na łące kwiaty

Potrząsnął głową rogaty i pyta:
Ktoś ty dzieweczko i co to są kwiaty?
Ze mną nikt się nie bawi nikt mnie nie lubi
Tylko przezywa i czubi

Uśmiechnęła się Ewa i mówi po cichu:
Głuptasie ja ciebie lubię bo masz ładne oczy
I śmieszny pyszczek więc nie marudź więcej
I pobaw się ze mną czym prędzej.
Szkoda czasu na smutne życie pod krzakiem
I siedzenie na trawie okrakiem
Na łące jest ładnie i łatają piękne motyle
Chodź rogaty nie daj prosić się tyle

Na te słowa koziołek podskoczył radośnie
I ukłonił się drzewom nawet dużej pani sośnie
Zatańczył taniec koziołka i nawet wywinął
Śmiesznego fikołka
Dziewczynka ze śmiechu chwyciła za boki
Po czym poprawiła na czole blond loki
I mówi – i to mi się podoba,
Chodźmy teraz koziołku na lakę
Tam zacznie się nasza kolorowa przygoda

Nie czekając długo pobiegli leśną ścieżyną
Tam przed siebie przez krzaki z jeżyną na łąkę
Pełną kwiecia i biedronek
Tam motyle tańczą do słońca
I radości jest bez liku bez końca.

Morał tej bajki jest taki:
Że wyciągajmy z domu na łąkę smutne dzieciaki
Tam czeka na nich piękna przygoda
Wtedy w sercu nie ma deszczu lecz słoneczna pogoda./alboż/