niedziela, 4 listopada 2012

droga do nikąd


IPOGS Bim , Bam

(IPOGS, Freestyle) bim, bam
autor: Alina Bożyk

Byli bracia Bim i Bam
Bliźniaki jednojajowe
Bardzo odlotowe.
Jeden latał na lotni
Drugi skakał na bandżi.
Latali w powietrzu co
Niedziele, po kościele.

Bim na lotni spokojnie
Chmurami się zachwycał,
Zaś Bam gdy na dół
Głową leciał,
Wykonywał piruety i
Wrzeszczało rety.

Szalone chłopaki ten
Bim i Bam jeden sąsiad gadał
I niesamowite rzeczy
o nich opowiadał.

Ale tak naprawdę jak to w miłości
bliźniaczo - braterskiej marzyli skrycie
O wyczynie we dwoje i wymyślili
Wspiąć się na wieże ratuszową i
Skoczyć razem w dół głową by się zdało.

Lecz zegar na ów wieży ratuszowej
Był bardzo nerwowy, a przy tykaniu
Miał zawrót sprężynowej głowy,
Za portki ich chwyciły wskazówki
Zegara, bo to tez była bratnia para
I tak rozhuśtała braci maszyna,
Że jeden z drugim chłopczyna zaczęli wołać
bim bam bim bam i tak w koło Macieju
do tej pory bimbają i się z nas naśmiewają
BIM BAM BOM./alboż/

Wielobarwność

Wielobarwność

Późno-niebieski posiadł
Żonę wczesno- czerwoną
Po roku urodził im się synek
Letnio-zielony, a za trzy latka
Córka lodowo-biała.
Żyli szczęśliwie długie lata
W krainie szczęśliwo- różowej
I hodowali łaciato- bordowe krowy.

Ich miłość była długo-purpurowa
I dzięki temu ocielił im się
Ciężarno-bordowa krowa.
Żyli do starości w zgodzie w
Szacunku w dobrobycie
Aż skończyło się nad ranem
Ich tęczowo-barwne życie./alboż/
 
 Późno niebieski - napisany przez kolegę Marka po przeczytaniu mojego
 
Późno niebieski błękit
Posiadł zorzy gorącej
Czas niespokojny.
Pełnia marzeń
Gorący podmuch
I wreszcie lato
Trwało… trzy zimy.
Żal, śnieg, rozłąka,
Ale Ona była,
Jej ostatni oddech
Nie topniał,
A niewinna biel
Pokutowała marzeniem./mr_mark/
 
 

sobota, 3 listopada 2012

temat śliski

Temat śliski

Wiele wierszy
o mogiłach
napisano,
o wieńcach,
krzyżach i
zniczach.
A co ja
Mam napisać?
To jest Jego
Tajemnica.
Podpowiada mi
Na ucho, żeby
Napisać o duchach.
Ale po co i dlaczego?
Tego nie wiem
Mój kolego
Duchy, dusze
Temat śliski,
Ale jednak nam
żyjącym bliski./alboż/

Rozczochrane dzrewa

Rozczochrane drzewa

Stare rozczochrane
Drzewa w parku
Podały Sobie konarowe
Ręce, jakby w podzięce za
Przyjaźń parkową,
za niejedno wiatrem
wypowiedziane
słowo, co dudni
w głowie i huczy
ślimakowi małżowiny
i opowiada dzieje tych,
co na ławkach siadali.

Jedni się śmiali inni płakali.
Jeszcze inni w objęciach
Majówek miłość wyznawali,
W połączeniu ust spragnionych
Czułości i ciepła.

Stare drzewa były domem
Dal niejednej ptaszyny, co
Parkowym świergoleniem
Umilały czas tych, co tam siedzieli,
Lub byli w biegu życia i pędzie
Fabuły pisanej przez czas./alboż/

czwartek, 1 listopada 2012

Jesienne dzrewa i Ja jesienna





Bez tytułu

Alina Bożyk
(IPOGS, Freestyle)
autor: Alina Bożyk

wiersz bez tytułu
oto wyzwanie
cisza w eterze
wieczne odpoczywanie.
Wszystkie Święte Boże
zamknęli nam usta.
Wiersz bez tytułu
jest niczym życie
bez wiary w Niego,
i życie poza tym co jest.
A co jest? Jest
wiersz bez tytułu
tak jak życie
bez miłości,
narodziny
bez matki,
pogrzeb bez
konduktu.
co pisać i o czym
tak żeby było
o niczym?
dziś bez tytułu
żyje, pisze,śpiewam
i patrzą na mnie gołe
drzewa. Wiatr chłodzi
mój umysł i ciało
chmury pokazują
że się gniewają.
Ale dlaczego tak już
jest, że czuć się można
jak samotny pies,
tam wśród ludzi
co tytuł mają
i z tych bez tytułu
się naśmiewają/alboż/