(IPOGS, Freestyle) Nie wnikam bo wsiąknę
autor: Alina Bożyk
Tematyka wierszy,
tematyce nie równa.
Jest różna różnista
ale, nie wnikam kto
o czym pisze i dlaczego
mnie nic do tego i jestem
przekonana, że treści
zawarte przez autora
przesłaniem mogą być
dla mnie dla ciebie
gdy dusza zdrowa i chora.
Mój umysł i serce czasem
nasiąka słowem poezji
gra uczuć i zmysłów.
Nie wnikam zbyt głęboko
by nie być wsiąkniętym w
przypadkowym zamyśle twórcy.
Twórca, jako stwórca dzieła
poetyckiego spojrzenia na
codzienność współczesnych
nie wnika jak to nas przenika
czy śmiechem czy płaczem
nas zlewa.
Ach te łzy wzruszenia
wsiąkły, me policzki ostudziły i
serce i oczy co iskrą, płomieniem
miłości nieraz rozpalone czekają
z tęsknota na to jedno słowo.
Nie ważne jakie, nie wnikam.
Ważne jak wypowiedziane i czy
nasiąknie nim serce udręczone./alboż/
sobota, 19 stycznia 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
Bielenie świata
Bielenie świata
Na głowie biało, w trzewiach biało,
Biel drzew , w radio białą piosenkę
Śpiewak śpiewa, konkuruje z ptaszętami
Zziębniętymi zimowymi nocami.
W lasach puste paśniki
Nie skaczą polne koniki
Płatki śniegu bielą śniegowym
Wapnem dachy, drzewa ,a wiatr
Mroźny na polach nuci pod nosem
Balladę o śniegowej krainie z pól.
Ręce zmarznięte nos czerwony,
A ty kroczysz dzielne przez otulone
Zimnem zagony.
Puchowa kołdra
Piękna dla oczu,
ale nieprzychylna
Ciału które ciepła szuka.
Oczy niczym
W bieli hipnozie
Wielbią białe morze
Lecz, zmarznięte
Nogi w butach
Dziurawych czekają
Z tęsknotą nie na błoto,
Lecz na słoneczną
Wiosnę i kwitnące
Owocowe drzewa.
Przede wszystkim
Na jabłoń która,
Biało-różowymi
Kwiatami śpiewa.
Oj chyba wziąć śnieg w dłonie
Muszę i natrę moje serce gorące,
Ociekające stopniałym soplem serca,
Co w rozterce chce się zamrozić,
By wiosną miłością do wybranka ożyć.
A jeśli miłość skręci w inną drogę?
I nie zerknie na mnie Polską kuternogę?
Wiem, wezmę i kupię hulajnogę i
Pojadę za nią choćby na koniec świata
I dogodnie! Tak jak doganiają mnie
Stare lata./alboż/
Na głowie biało, w trzewiach biało,
Biel drzew , w radio białą piosenkę
Śpiewak śpiewa, konkuruje z ptaszętami
Zziębniętymi zimowymi nocami.
W lasach puste paśniki
Nie skaczą polne koniki
Płatki śniegu bielą śniegowym
Wapnem dachy, drzewa ,a wiatr
Mroźny na polach nuci pod nosem
Balladę o śniegowej krainie z pól.
Ręce zmarznięte nos czerwony,
A ty kroczysz dzielne przez otulone
Zimnem zagony.
Puchowa kołdra
Piękna dla oczu,
ale nieprzychylna
Ciału które ciepła szuka.
Oczy niczym
W bieli hipnozie
Wielbią białe morze
Lecz, zmarznięte
Nogi w butach
Dziurawych czekają
Z tęsknotą nie na błoto,
Lecz na słoneczną
Wiosnę i kwitnące
Owocowe drzewa.
Przede wszystkim
Na jabłoń która,
Biało-różowymi
Kwiatami śpiewa.
Oj chyba wziąć śnieg w dłonie
Muszę i natrę moje serce gorące,
Ociekające stopniałym soplem serca,
Co w rozterce chce się zamrozić,
By wiosną miłością do wybranka ożyć.
A jeśli miłość skręci w inną drogę?
I nie zerknie na mnie Polską kuternogę?
Wiem, wezmę i kupię hulajnogę i
Pojadę za nią choćby na koniec świata
I dogodnie! Tak jak doganiają mnie
Stare lata./alboż/
Spojrzenie na starość
Spojrzenie na starość
Patrzymy na starość
Na trzeci wymiar bruzd
Na twarzy, na spuchnięte
Nogi i nierówny krok
Z laską przyjaciółką.
Widzimy zgarbione
Plecy i spracowane dłonie
Ale jest coś czego nie widać.
Nie widzimy ciepła oczu
I lęku przed samotnością.
Zegar wymierza nam czas.
Szukamy drogi do starości,
A bojąc się samotności, nie
Zamykaj się w czterech
Ścianach swojej głowy.
To ty człeku decydujesz
O swej alei przeznaczenia,
Wszak młodość nie do kupienia, ale
Radość życia jest do dziedziczenia,
Więc piszmy testament dla dziatek.
Zawrzyjmy w nim wartości
Wyższe, niźli uroda i materialność.
Całujmy karki miłością z duszy i
Niechaj niejednego wzruszy starości
Przesłanie ,pisane na bolącym kolanie.
I niech zagra muzyka na saksofonie
Walca nad walce ,co życiem i miłością
Kapie, aż łza w oku zakręciła piruety.
Czas nam umyka niestety, ale to nic,
To drobnostka, wszak życie to nie błahostka./alboż/
Patrzymy na starość
Na trzeci wymiar bruzd
Na twarzy, na spuchnięte
Nogi i nierówny krok
Z laską przyjaciółką.
Widzimy zgarbione
Plecy i spracowane dłonie
Ale jest coś czego nie widać.
Nie widzimy ciepła oczu
I lęku przed samotnością.
Zegar wymierza nam czas.
Szukamy drogi do starości,
A bojąc się samotności, nie
Zamykaj się w czterech
Ścianach swojej głowy.
To ty człeku decydujesz
O swej alei przeznaczenia,
Wszak młodość nie do kupienia, ale
Radość życia jest do dziedziczenia,
Więc piszmy testament dla dziatek.
Zawrzyjmy w nim wartości
Wyższe, niźli uroda i materialność.
Całujmy karki miłością z duszy i
Niechaj niejednego wzruszy starości
Przesłanie ,pisane na bolącym kolanie.
I niech zagra muzyka na saksofonie
Walca nad walce ,co życiem i miłością
Kapie, aż łza w oku zakręciła piruety.
Czas nam umyka niestety, ale to nic,
To drobnostka, wszak życie to nie błahostka./alboż/
Życie robi ludziom.. /Walls/
(IPOGS, Walls) Życie robi ludziom różne
autor: Alina Bożyk
Życie robi ludziom różne
psikusy. Poznajemy w nim plusy
i minusy,ale czy Ty człowiecze
doceniasz możliwość przebycia
drogi życiowego błądzenia? /alboż/
autor: Alina Bożyk
Życie robi ludziom różne
psikusy. Poznajemy w nim plusy
i minusy,ale czy Ty człowiecze
doceniasz możliwość przebycia
drogi życiowego błądzenia? /alboż/
Przebudzenie
Przebudzenie
Kolejny nowy dzień
Kolejne nowe przebudzenie
Hura żyję -chyba nie śnię
Ale dlaczego czuję zmęczenie?
Może za dużo śpię ?
A może ja w ogóle nie śpię?
Jeno czuwam śniąc o tym
Że sen mnie zmorzył.
Zmorzył ale, wyczerpania
Pracą nie umorzył, niedobry
Ten mój sen, oj nie dobry.
Koniec spania i głupiego
Rozmyślania ! Budzik dzwoni
i czas do pracy goni./alboż/
Kolejny nowy dzień
Kolejne nowe przebudzenie
Hura żyję -chyba nie śnię
Ale dlaczego czuję zmęczenie?
Może za dużo śpię ?
A może ja w ogóle nie śpię?
Jeno czuwam śniąc o tym
Że sen mnie zmorzył.
Zmorzył ale, wyczerpania
Pracą nie umorzył, niedobry
Ten mój sen, oj nie dobry.
Koniec spania i głupiego
Rozmyślania ! Budzik dzwoni
i czas do pracy goni./alboż/
O rynnę stukany / Freestyle/
(IPOGS, Freestyle) O rynnę stukany
autor: Alina Bożyk
o rynnę stukany
o rany jakiż to tytuł
wiersza podany?
rozumie rynna
potrzebna, ale po co
stukać i pukać rynnę
blaszaną?
Czym stukać i
po co i na co, wszak
można uszkodzić
taki element domu
jak rynna.
Najlepiej będzie
rynną kogoś puknąć
za głupie pomysły
pukania czymś w coś.
No chyba że z nudów
popukać w rynnę co
echem poniesie na dach,
aż po komin , tak dla rozmowy.
Zresztą , ja nie mam problemu
z rynną ni kominem bo... domu nie mam,
ale w marzeniach owszem istnieje, mały
pod lasem i z kolorowym od kwiatów ogródkiem
i gdy się one spełnią, to chyba z radości
gości zaproszę i popukam w rynnę dla ogółu
no i basta, a potem podam kawę i ciasta./alboż/
autor: Alina Bożyk
o rynnę stukany
o rany jakiż to tytuł
wiersza podany?
rozumie rynna
potrzebna, ale po co
stukać i pukać rynnę
blaszaną?
Czym stukać i
po co i na co, wszak
można uszkodzić
taki element domu
jak rynna.
Najlepiej będzie
rynną kogoś puknąć
za głupie pomysły
pukania czymś w coś.
No chyba że z nudów
popukać w rynnę co
echem poniesie na dach,
aż po komin , tak dla rozmowy.
Zresztą , ja nie mam problemu
z rynną ni kominem bo... domu nie mam,
ale w marzeniach owszem istnieje, mały
pod lasem i z kolorowym od kwiatów ogródkiem
i gdy się one spełnią, to chyba z radości
gości zaproszę i popukam w rynnę dla ogółu
no i basta, a potem podam kawę i ciasta./alboż/
wtorek, 15 stycznia 2013
Żaba i ropuchy
Żaba i ropuchy
Każdy wie, że żaba
jest zielona,
Że mieszka w stawie i kumka
Skacząc wesoło z liścia na liść
I wyrzuca do wody kijanek kiść
Moja żaba jest strojnisia i
Przed lustrem wody stoi
I bociana się nie boi. Nawet
Kupiła sobie żółtą torebeczkę.
W niej skarby żabie trzyma
Korale pierścionki
bransolety,
Chce być piękna i powabna
Wszak żaba też może być ładna.
Dziwnie patrzą na nią ropuchy co
Są brzydkie i pełne bąbli na ciele.
Ona im mówi
wystrójcie się
W następną niedziele. Wdziejcie
Szpilki sukienki
kapelusze, wiem
Że do tego was nie zmuszę, ale warto
Być pięknie ubraną, pachnieć perfumami
i bawić się w berka z
dzieciakami./alboż/
Subskrybuj:
Posty (Atom)